AKTUALNOŚCI AKTUALNOŚCI

Wiedza, doświadczenie i nowe wyzwania

Publikujemy obszerny wywiad z dyrektorem Zygmuntem Byrą, który ukazał się na łamach Lasu Polskiego.

Brak rąk do pracy w zulach, skutki pandemii i rosnące oczekiwania społeczne – o problemach w lubelskich lasach i pomysłach na ich rozwiązanie rozmawiamy z Zygmuntem Byrą – dyrektorem RDLP w Lublinie.

Po przeniesieniu z RDLP w Krośnie od ponad trzech miesięcy kieruje Pan lubelską dyrekcją Lasów Państwowych. Jednak to właśnie Lubelszczyzna przez wiele lat była dla Pana nie tylko miejscem pracy, ale także przestrzenią zdobywania doświadczenia w leśnictwie i w obszarze wokół niego…

Z Lubelszczyzną byłem związany przez całe życie, poczynając od lat dziecinnych spędzonych w samotnym domu stojącym na skraju lasu w rodzinnych Paarach, gdzie mieszkałem, uczęszczając do szkół podstawowych – najpierw w Rybnicy, a następnie w Paarach. Do tego domu wracałem tez później, ucząc się w Technikum Leśnym w Biłgoraju, a następnie studiując leśnictwo na Akademii Rolniczej w Krakowie. Po ukończeniu studiów podjąłem pracę w Nadleśnictwie Józefów, gdzie z przerwą na prowadzenie działalności gospodarczej związanej z gospodarką leśną, pracowałem do 2006 roku. Wówczas trafiłem do Dyrekcji Generalnej LP, a konkretnie – do Inspekcji Lasów Państwowych, której byłem pracownikiem do 2012 roku. Po zmianach w Inspekcji LP trafiłem do Wydziału Kontroli i Audytu Wewnętrznego RDLP w Krośnie, gdzie pracowałem do czasu powołania mnie na obecne stanowisko. Przez cały ten czas pomieszkiwałem w Rybnicy k. Suśca. Na terenie Lubelszczyzny zlokalizowane są też nasze rodzinne nieruchomości w postaci lasów, gruntów rolnych i zabudowań.

Nowy dyrektor – nowe porządki, to prawda znana nie od dziś. Czy można się spodziewać zmian w funkcjonowaniu dyrekcji lubelskich nadleśnictw? Na czym chciałby się Pan skupić w pierwszej kolejności?

Zasadniczych zmian już dokonałem, bo uważam, ze w każdej firmie zawsze można jeszcze coś poprawić. Praca w wydziałach kontroli, zarówno DGLP, jak i RDLP w Krośnie, pozwoliła mi na poznanie zasad gospodarki leśnej „od dołu”, a także na obiektywną ocenę kierowników jednostek organizacyjnych Lasów. Jednakże z racji tego, że przez okres pracy w kontroli, a było to prawie 15 lat, byłem oderwany od problemów rodzinnej Lubelszczyzny, muszę teraz bacznie obserwować i oceniać pracę nadzorowanych przeze mnie jednostek. W przypadku dostrzeżenia nieprawidłowości w ich funkcjonowaniu nie wykluczam zmian w tym zakresie – choć będą one kosmetyczne.

Cały wywiad dostępny w załączonym pliku PDF.