AKTUALNOŚCI AKTUALNOŚCI

Leśnicy przejęli pożarzysko. Przed nimi miesiące pracy w terenie

Dobiegła końca akcja gaśnicza na terenie Nadleśnictwa Józefów, ale nie oznacza to zakończenia działań prowadzonych na obszarze objętym pożarem. Dla leśników to dopiero początek wymagających prac związanych m.in. z inwentaryzacją szkód, uprzątnięciem terenu pożarzyska oraz stopniową odbudową lasu.

Nieprzerwanie od 12 maja br., czyli od momentu zakończenia akcji gaśniczej potwierdzonej protokolarnym odbiorem wszystkich powierzchni objętych pożarem, leśnicy prowadzą na nich stały monitoring, inwentaryzują powstałe szkody przygotowując plan porządkowania uszkodzonych drzewostanów i zagospodarowania uszkodzonego surowca drzewnego.

Ogień rozwijał się w wyjątkowo trudnych warunkach

Przypomnijmy, że akcja gaśnicza w lasach józefowskich trwała przez tydzień. Pożar został zauważony 5 maja br. z wieży obserwacyjnej Nadleśnictwa Józefów. Natychmiast po jego dostrzeżeniu leśnicy podjęli niezbędne czynności przewidziane w takiej sytuacji, w tym zaalarmowali Straż Pożarną i zadysponowali dostępne środki. Ogień pojawił się jednak na terenie lasów prywatnych, nad którymi nadzór pełni starosta, w miejscu wyjątkowo trudnym do prowadzenia działań ratowniczych. Był to teren niedostępny dla pojazdów gaśniczych, pozbawiony dojazdów przeciwpożarowych umożliwiających szybkie wejście ciężkiego sprzętu i zatrzymanie ognia w jego najwcześniejszej fazie.

Na rozwój sytuacji ogromny wpływ miały także warunki atmosferyczne. Bardzo silny wiatr spowodował gwałtowne rozprzestrzenianie się ognia i przeniesienie pożaru na pobliski kompleks leśny pozostający w zarządzie Lasów Państwowych. Od momentu rozpoczęcia akcji gaśniczej przez Straż Pożarną to Państwowa Straż Pożarna przejęła dowodzenie i koordynację działań wszystkich służb oraz podmiotów wspierających. Leśnicy pozostawali na miejscu przez cały czas, udzielając wsparcia, przekazując wiedzę terenową, pomagając w organizacji działań i wykorzystując dostępne siły oraz środki.

W działaniach prowadzonych przez kilka dni uczestniczyło łącznie kilkaset osób: strażacy Państwowej i Ochotniczych Straży Pożarnych, żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej, policjanci, przedstawiciele służb zarządzania kryzysowego, pracownicy zakładów usług leśnych oraz leśnicy. Akcję wspierały także statki powietrzne, w tym śmigłowce gaśnicze Lasów Państwowych, samoloty typu Dromader oraz policyjne Black Hawki. Na ziemi wykorzystywano m.in. specjalistyczny sprzęt leśny, ciągniki, pługi, pługofrezarki i maszyny pracujące przy ograniczaniu dalszego rozprzestrzeniania się ognia.

Straty, które dziś widać na pogorzelisku, są skutkiem gwałtownie rozprzestrzeniającego się żywiołu. To nie był pożar punktowy, który dało się zatrzymać prostą interwencją w pierwszych minutach. Ogień rozwijał się na terenie o bardzo trudnej dostępności, przy niesprzyjających warunkach pogodowych i wśród siedlisk szczególnie podatnych na szybkie przenoszenie ognia – zauważa zastępca dyrektora RDLP w Lublinie ds. gospodarki leśnej, Mariusz Kiczyński.

Kontrola pożarzyska z wykorzystaniem nowych technologii

Leśnicy przejęli protokołem wszystkie oddziały zlokalizowane w obrębie pożarzyska i prowadzą stały dozór powierzchni objętych pożarem. Szczególnie istotne jest wykrywanie ewentualnych pojedynczych zarzewi ognia, które mogą utrzymywać się pod powierzchnią gleby, w warstwie torfu, murszu, ściółki lub w pozostałościach organicznych.

W tym celu teren jest patrolowany przez pracowników Nadleśnictwa Józefów wyposażonych m.in. w drony z kamerami termowizyjnymi. Dzięki temu możliwe jest sprawdzanie miejsc, które z poziomu gruntu mogą wyglądać na wygaszone, ale nadal mogą wykazywać podwyższoną temperaturę. Działania te wspierają strażnicy leśni z terenu całej RDLP w Lublinie. Ich zadaniem jest nie tylko pomoc w monitoringu pożarzyska, ale także dbanie o bezpieczeństwo osób, które mogłyby próbować wejść na obszar objęty zakazem.

Niedopilnowane zarzewie ognia, zwłaszcza w trudnym, podmokłym lub torfowym terenie, mogłoby doprowadzić do ponownego zadymienia albo miejscowego wznowienia pożaru. Dlatego monitoring będzie prowadzony tak długo, jak będzie to konieczne.

Ze względów bezpieczeństwa apelujemy o niewchodzenie na teren pożarzyska. Ogień uszkodził systemy korzeniowe drzew rosnących na terenach bagiennych i torfowych, co zwiększa ryzyko ich przewrócenia nawet przy silniejszych podmuchach wiatru.

Ocena strat dopiero przed nami

Kolejnym zadaniem jest precyzyjne określenie skali zniszczeń. Z danych opartych na zdjęciach satelitarnych wynika, że pożar objął ok. 1157 ha lasów, w tym 885 hektarów lasów w zarządzie Nadleśnictwa Józefów i 272 ha lasów prywatnych.Nie oznacza to jednak, że każdy fragment tej powierzchni został uszkodzony w jednakowym stopniu. Na pożarzysku występują miejsca całkowicie spalone, powierzchnie częściowo uszkodzone, drzewostany nadpalone, fragmenty z naruszoną ściółką i systemami korzeniowymi, a także tereny, które będą wymagały dłuższej obserwacji, zanim będzie można jednoznacznie ocenić ich stan – wyjaśnia zastępca nadleśniczego Nadleśnictwa Józefów, Adam Kraczek.

Dlatego leśnicy wykonują obecnie obloty dronami i analizują uszkodzenia z podziałem na klasy wieku drzewostanów. Inaczej ocenia się młodniki, inaczej drzewostany dojrzałe, a jeszcze inaczej siedliska bagienne, torfowiskowe czy obszary cenne przyrodniczo. Dopiero dokładna inwentaryzacja i dalsze obserwacje prowadzone przez leśników pozwolą odpowiedzieć, które fragmenty lasu będą wymagały pilnego usunięcia drzew, które należy pozostawić do dalszej obserwacji, a gdzie możliwe będzie wykorzystanie naturalnych procesów odnowieniowych.

Nowe technologie w postaci dronów stanowią dla nas bezcenne narzędzie wspomagające działania w terenie. Dzięki temu w pełni bezpiecznemu rozwiązaniu mogliśmy oszacować rozmiar pożaru z dużą dokładnością, docierając z powietrza do trudnodostępnych terenów – dodaje Adam Kraczek.  

To ważne również dlatego, że las po pożarze nie jest jednolitą „czarną powierzchnią”. Jest mozaiką różnego rodzaju uszkodzeń. W jednym miejscu ogień mógł przejść koronami drzew, w innym zniszczyć warstwę runa i ściółki, a gdzie indziej uszkodzić systemy korzeniowe bez natychmiast widocznych skutków w koronach. Ocena takiego terenu wymaga czasu, wiedzy terenowej i ostrożności.

Kompleksowa analiza przyczyn, przebiegu i skutków pożaru

Zgodnie z Instrukcją Ochrony Przeciwpożarowej Lasu dyrektor RDLP w Lublinie powoła komisję, której zadaniem będzie przygotowanie analizy okoliczności i przyczyn powstania pożaru, sposobu jego rozprzestrzeniania się oraz przebiegu akcji ratowniczej. Taka analiza jest standardowym i potrzebnym elementem po zdarzeniach o tak dużej skali. Pozwala odtworzyć przebieg wydarzeń, wskazać czynniki wpływające na dynamikę pożaru i wyciągnąć wnioski na przyszłość.

Ze względu na wystąpienie szkód wielkopowierzchniowych RDLP w Lublinie, we współpracy z Nadleśnictwem Józefów, powołala zespół kryzysowy. Będzie on koordynował najważniejsze prace po zakończeniu akcji gaśniczej, w tym ocenę szkód, inwentaryzację siedlisk, przygotowanie planu porządkowania zniszczonych drzewostanów, pozyskanie i zagospodarowanie drewna z obszaru klęski oraz działania ograniczające zagrożenia sanitarne dla sąsiednich fragmentów lasu.

To istotne, ponieważ skutki pożaru nie kończą się w momencie dogaszenia ostatnich zarzewi. Osłabione, przypalone i zamierające drzewa mogą sprzyjać rozwojowi owadów zasiedlających drewno, a w konsekwencji zwiększać ryzyko dla sąsiednich, nieobjętych pożarem drzewostanów. Dlatego decyzje dotyczące prac na pożarzysku muszą być podejmowane sprawnie, ale jednocześnie z uwzględnieniem bezpieczeństwa, ochrony przyrody i przyszłej odbudowy lasu.

Prace rozłożone w czasie

W najbliższym czasie usuwane będą drzewa w miejscach, w których będzie to konieczne. Priorytetem będą powierzchnie, gdzie pozostawienie martwych lub silnie uszkodzonych drzew mogłoby stwarzać zagrożenie dla ludzi, utrudniać dalsze prace albo zwiększać ryzyko dla sąsiednich, nieuszkodzonych fragmentów lasu – tłumaczy starszy specjalista Służby Leśnej - brakarz regionalny, Adam Bronikowski. Nie chodzi więc o mechaniczne „wyczyszczenie” całego obszaru, lecz o działania prowadzone tam, gdzie będą one uzasadnione stanem drzewostanu, bezpieczeństwem i potrzebą ochrony sąsiednich fragmentów lasu.

Tam, gdzie będzie to możliwe, pozyskane drewno zostanie zagospodarowane i przeznaczone do sprzedaży. –Jednocześnie trzeba pamiętać, że drewno z powierzchni poklęskowej ma różny stan techniczny i użytkowy. Część może nadawać się do wykorzystania, część będzie miała ograniczoną wartość ze względu na zwęglenia i opalenia kory, a część może nie nadawać się do zagospodarowania w standardowy sposób. Ostateczne decyzje będą zależeć od stopnia uszkodzenia, bezpieczeństwa prac i możliwości technicznych – uzupełnia Adam Bronikowski.

Po zakończeniu najpilniejszych prac porządkowych rozpocznie się przygotowywanie powierzchni do odnowień. Będzie to proces rozłożony w czasie. Leśnicy będą sukcesywnie odtwarzać las, wykorzystując zarówno sadzenie, jak i odnowienia naturalne tam, gdzie warunki siedliskowe i stan terenu na to pozwolą. W praktyce oznacza to pozostawienie naturze przestrzeni do działania wszędzie tam, gdzie będzie ona w stanie sama uruchomić proces odradzania się lasu.

Odbudowa tak dużej powierzchni nie nastąpi w ciągu jednego sezonu. To praca na lata. Najpierw trzeba zabezpieczyć teren, zinwentaryzować szkody, usunąć drzewa stwarzające zagrożenie lub wymagające pilnej interwencji, przygotować powierzchnie, dobrać właściwy sposób odnowienia, a potem pielęgnować młode pokolenie lasu. Dopiero po wielu latach będzie można mówić o wyraźnie odtwarzającym się drzewostanie.

Ogień nie oszczędził przyrody

Pożar objął nie tylko drzewostany gospodarcze, ale także obszary cenne przyrodniczo. Ze wstępnych szacunków wynika, że ogień dotknął setki hektarów terenów o wysokiej wartości przyrodniczej. W zasięgu pożaru znalazł się m.in. obszar projektowanego rezerwatu przyrody „Długie Bagno”, gdzie spaleniu uległo ponad 180 hektarów powierzchni. Pożar objął także siedliska Natura 2000 Puszcza Solska i Uroczyska Puszczy Solskiej, w tym lasy i bory bagienne, torfowiska przejściowe oraz torfowiska wysokie z roślinnością torfotwórczą.

Rzeczywiste straty w świecie przyrody są nie do oszacowania. Teren objęty pożarem jest rozległy, a jakakolwiek ocena wpływu takiego zdarzenia na faunę wymaga czasu oraz systematycznych obserwacji prowadzonych po zakończeniu działań gaśniczych – zauważa Adam Kraczek. Większość dzikich zwierząt posiada naturalny instynkt pozwalający na szybkie reagowanie w sytuacji zagrożenia. Zwierzęta wyczuwają niebezpieczeństwo znacznie wcześniej, zanim ogień dotrze bezpośrednio do danego miejsca, reagując między innymi na dym, zapach spalenizny, hałas oraz zmiany temperatury. –Dotyczy to przede wszystkim większych ssaków oraz ptaków zdolnych do swobodnego przemieszczania się. Najbardziej narażone mogły być natomiast zwierzęta młode, szczególnie znajdujące się w gniazdach lub norach, a także gatunki o ograniczonej mobilności – dodaje zastępca nadleśniczego Nadleśnictwa Józefów.

Wiele wskazuje na to, że degradacji mogły ulec także siedliska cennych gatunków rodzimej flory i fauny, w tym gatunków szczególnie wrażliwych na utratę miejsc bytowania, takich jak głuszec. Z pewnością trzeba będzie ocenić nie tylko straty w drzewostanach, lecz także wpływ ognia na torfowiska, siedliska hydrogeniczne, miejsca bytowania zwierząt, strukturę gleby i możliwości regeneracji całego ekosystemu.

Apel o przestrzeganie zakazu wstępu do lasu

Na części terenu Nadleśnictwa Józefów obowiązuje (na ten moment do końca września) czasowy zakaz wstępu do lasu. Obejmuje on wskazane w decyzji obszary dwóch leśnictw bezpośrednio objętych pożarem: Leśnictwa Dębowce i Leśnictwa Fryszarka. To decyzja wynikająca z realnego zagrożenia dla zdrowia i życia ludzi. Pożarzysko, nawet jeśli miejscami może sprawiać wrażenie wygaszonego i dostępnego, pozostaje terenem wymagającym szczególnej ostrożności.

To obszar niestabilny i trudny do oceny z poziomu osoby odwiedzającej las. Zagrożenie mogą stanowić osłabione drzewa, nadpalone konary, zmienione warunki gruntowe, zapadliska oraz miejsca, w których pod powierzchnią gleby nadal może utrzymywać się podwyższona temperatura. Ryzyko nie zawsze jest widoczne na pierwszy rzut oka, dlatego samodzielne wejście na teren po pożarze może być niebezpieczne nawet wtedy, gdy w danym miejscu nie widać dymu ani otwartego ognia.

Dlatego prosimy o bezwzględne stosowanie się do zakazu i niewchodzenie na teren objęty decyzją. Ułatwi to w znaczący sposób prowadzenie dalszych prac i ograniczy ryzyko sytuacji, w których konieczna byłaby interwencja służb na obszarze już osłabionym przez pożar.

Jednocześnie podkreślamy, że czasowy zakaz wstępu obejmuje wyłącznie wskazane w decyzji obszary bezpośrednio związane z pożarzyskiem. Nie oznacza on zamknięcia całego Nadleśnictwa Józefów dla turystów. Pozostałe części nadleśnictwa nadal pozostają dostępne dla odwiedzających, a na tym terenie nie brakuje miejsc atrakcyjnych dla osób szukających kontaktu z przyrodą i aktywnego wypoczynku. Można korzystać m.in. z popularnych ścieżek w rejonie rezerwatów przyrody „Czartowe Pole” i „Nad Tanwią”, a miłośnicy jazdy na dwóch kółkach wciąż mają do dyspozycji trasy rowerowe, w tym single tracki. Prosimy jedynie, by planując wizytę w lesie, omijać teren objęty zakazem oraz stosować się do oznaczeń i komunikatów służb leśnych.

Odpowiedzialność za las

Pożar w Puszczy Solskiej był tragicznym wydarzeniem, które pokazało siłę żywiołu, ale także skalę mobilizacji ludzi, służb i instytucji działających w wyjątkowo trudnych warunkach. W takich sytuacjach liczy się każda godzina, szybka reakcja, dobra koordynacja i wzajemne wsparcie. Dlatego finał tej akcji to również moment podziękowania wszystkim, którzy przez wiele dni pracowali na miejscu albo wspierali działania z zaplecza.
Chciałbym podziękować wszystkim, którzy uczestniczyli w działaniach gaśniczych i wspierali je na każdym etapie: strażakom Państwowej i Ochotniczych Straży Pożarnych, żołnierzom Wojsk Obrony Terytorialnej, policjantom, służbom zarządzania kryzysowego, pracownikom zakładów usług leśnych, leśnikom, samorządom, mieszkańcom oraz wszystkim osobom i instytucjom, które włączyły się w pomoc. W takich chwilach szczególnie widać, że skuteczna ochrona lasu jest możliwa tylko dzięki współdziałaniu wielu ludzi i podmiotów – podkreśla dyrektor RDLP w Lublinie Jan Kowal.

Najbardziej dramatyczny etap dobiegł końca, ale odpowiedzialność za ten teren pozostaje. Teraz nie chodzi już o walkę z płomieniami, lecz o mądre przeprowadzenie lasu przez czas po klęsce z poszanowaniem bezpieczeństwa ludzi, potrzeb przyrody i wiedzy, która będzie oparta również na podobnych doświadczeniach z innych części Polski. To zadanie mniej widowiskowe niż akcja gaśnicza, ale równie ważne. Od decyzji podejmowanych w najbliższych tygodniach i miesiącach zależeć będzie, jak pożarzysko odzyska równowagę i jakie warunki otrzyma nowe pokolenie lasu. Dlatego historia tego miejsca nie kończy się wraz z zakończeniem działań gaśniczych. Jej kolejny rozdział zaczyna się właśnie teraz, w codziennej, spokojnej pracy nad tym, by las dotknięty ogniem mógł znów stać się bezpiecznym, żywym i odpornym fragmentem Puszczy Solskiej.