|
Podczas Regionalnych Dni Lasu, które odbyły się 24 czerwca w osadzie leśnej Stary Tartak, na terenie Nadleśnictwa Lubartów, wicepremier prof. Zyta Gilowska odebrała z rąk dyrektora generalnego Lasów Państwowych Andrzeja Matysiaka – Kordelas Leśnika Polskiego, za szczególne działania na rzecz Lasów Państwowych. Uroczystość, z udziałem dyrektora generalnego LP Andrzeja Matysiaka, władz wojewódzkich i samorządowych oraz parlamentarzystów, poprzedziła Msza św. w intencji lesników i zaproszonych gości w kosciele w nasutowie. Celoebrował ja ks. Wiesław Oleszek, kapelan lesników lubelskich. Oprawe muzyczną przygotował Zespół Piesni i Tańca UMCS w Lublinie oraz Zespół Sygnalistów Myśliwskich, dzi8ałający przy tutejszej RDLP. W wygłoszonej homilii ks. kapelan podziekował m. in. lesnikom lubelskim za akcję sadzenia "dębów papieskich" i duchowy wymiar, jai był z nią związany. Zwrócił tez uwagę, że w informacjach przekazywanych przez media brak dziś elementów ważnych dla rozwoju człowieka, tj. uczciwości, rzetelnosci, prawdy, a także czytelnego patrzenia nie tylko na wymiar społeczny ale także na samego człowieka. Marek Kamola, dyrektor RDLP w Lublinie, wskazując na to że mamy gospodarkę leśna na najwyższym, europejskim poziomie przywołał jednocześnie tragiczne wydarzenia z historii Lubelszczyzny i lubelskich leśników, w trakcie których oddali oni swoje życie. Lesnikom wyraził głęboką wdzięczność za pracę a p. premier Zycie Gilowskiej podziękował za zaangażowanie w obronę lasów. Za ciężką pracę dziękował leśnikom i ich rodzinom także Andrzej Matysiak - dyrektor generalny LP. Zwracając się do p. prof. Zyty Gilowskiej podziękował jej za to, że stając w obronie Lasów Państwowych, przyczyniła się do ostudzenia zapędów polityków, chcących ich prywatyzacji. Dyrektor generalny odczytał także specjalny list ministra środowiska prof, Jana Szyszko. Prof. Zyta Gilowska odbiera Kordelas Leśnika Polskiego Z wnioskiem o nadanie prof. Zycie Gilowskiej Kordelasa Leśnika Polskiego zwrócił się do dyrektora generalnego LP – dyrektor RDLP w Lublinie – Marek Kamola wraz z lubelskimi leśnikami. W uzasadnieniu przyznania honorowego odznaczenia leśników podkreślona została m.in. zdecydowana postawa prof. Gilowskiej w obronie państwowego charakteru przedsiębiorstwa – Lasy Państwowe w okresie, gdy była ona jeszcze posłem. „Postawa pani profesor w znacznym stopniu ostudziła zapędy polityków, dotyczące prywatyzacji Lasów Państwowych” – podkreślił w swoim wystąpieniu dyrektor generalny LP Andrzej Matysiak.
Podkreślone zostały także jej zasługi dla Lubelszczyzny, gdzie przez wiele lat aktywnie działała w strukturach samorządowych, wykazując duże zainteresowanie problematyką ochrony środowiska i lasów. Wyraźnie wzruszona prof. Z. Gilowska tak mówiła o lasach: „- Do lasu mam stosunek nabożny - tak było zawsze - urodziłam się na Mazurach a tam były piękne lasy. Uważam, że las jest najpiękniejszym darem, jaki otrzymaliśmy od Stwórcy i jest on powszechnie dostępny. Nawet zastanawiając się nad tym tu miejscem – jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, że nie będzie tego domu, nie będzie tych ozdób, nie będzie nas (chyba nawet byłoby ładniej), natomiast nie wyobrażam sobie żadnego krajobrazu – nawet najpiękniejszej rzeki, jeziora, które byłyby ładne – gdyby nie było chociaż trochę drzew dookoła, chociaż w niektórych miejscach. Las to jest bogactwo, które – przede wszystkim – daje urodę życia." Doceniła także pracę leśników i znaczenie Lasów Państwowych: - To jest wasza ciężki trud; nie taki znowu daremny, bo odwdzięcza się stosownymi środkami finansowymi. Więc jeśli człowiek inteligentnie się darami Bożymi posługuje – to jest to z pożytkiem dla wszystkich. I takie inteligentne posługiwanie się darami Bożymi widać na przykładzie przedsiębiorstwa Lasy Państwowe. Profesor Gilowska wspominała też o plotkach, według których była ona zwolennikiem prywatyzacji lasów państwowych: - Muszę szczerze przyznać, że zdębiałam, gdy mniej więcej dwa lata temu spotkałam się z plotkami, że projektuję takie zmiany, żeby sprywatyzować Lasy Państwowe. To oszczerstwo padło z trybuny sejmowej w wykonaniu bardzo znanego posła – obecnie eurodeputowanego – i było podtrzymywane przez posłów innej partii – wówczas i obecnie opozycyjnej. Wszelkie próby wyjaśniania, dowiedzenia się o co chodzi, że to jakaś brednia, bzdura – nic nie dały. Kiedy wbiegłam do marszałka – odmówił udzielenia głosu, bo nie byłam zapisana - odesłał mnie na noc, na koniec debaty. Tłumaczyłam temu posłowi: - Panie, co pan gadasz jakieś brednie? . A on rozparty i uśmiechnięty mówił – tak słyszałem. No i w ten sposób zostałam „zmuszona” zacząć bronić Lasów Państwowych.I tak się w tym rozpędziłam, że zaprzyjaźniłam się z leśnikami, zaczęłam spędzać wakacje w lasach, kłócić się z posłami. Los sprawił, że spotkałam się z p. ministrem Szyszko w rządzie i on wiedział, że ja na wszystko mówię – nie ma pieniędzy – ale jak Lasy – to chwileczkę, chwileczkę, zastanówmy się, czy ta odpowiedź nie jest zbyt pochopna. (...) I myślę, że w ten sposób może trochę, ale bardzo mało – zdążyłam zasłużyć na tak wielkie, honorowe wyróżnienie. Jestem przekonana, że pozostali wyróżnieni są nieporównanie bardziej godni tego zaszczytu. Myśląc o przyjeździe tutaj, myślałam o tym – ale los czyni różne figle. Nikt nigdy tych oszczerstw pod moim adresem – jeśli chodzi o Lasy Państwowe - nie odwołał, nikt nigdy mnie nie przeprosił. Ja już dzisiaj nieźle wiem kim byli ci ludzie, a także dlaczego to robili. Ale tak jakoś stało się jasne, że to nieprawda. Można powiedzieć – taka parabola – wróciłam do punktu wyjścia. Nikt nie mówi, że chcę prywatyzować Lasy Państwowe, a nawet dostaję nagrodę za to, że je wspieram.-" Małgorzata Kołodziejczyk Specjalista ds. mediów w RDLP Lublin     |