Strona główna
Aktualizacja 16-10-2008
20-950 Lublin
ul. Czechowska 4
tel. (0-81) 532-70-31
Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Lublinie
 

MCPFE






Wydruk strony Mapa serwisu Wyślij maila
Zarządzać, nie rządzić

Nowe Życie Gospodarcze 2006-05-28

Rozmowa z Markiem KAMOLĄ, dyrektorem RDLP w Lublinie

Czy obszar zarządzany przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Lublinie to trudny teren dla leśnika? Co ją wyróżnia spośród innych dyrekcji?
RDLP w Lublinie należy do grupy średnich regionalnych dyrekcji LP, zarówno pod względem areału lasów, jak i skali trudności gospodarowania. Lesistość regionu jest tu poniżej średniej krajowej. Zarządzamy lasami skarbu państwa na powierzchni 420 tys. ha (przy czym zalesienia wykonane po 1945 r. objęły obszar 200 tys. ha, a więc nie były małe).
Wyróżnikiem jest bez wątpienia duży udział lasów prywatnych zajmujących aż 230 tys. ha. Na przykład podam, że powierzchnia lasów prywatnych na terenie jednego tylko Nadleśnictwa Biłgoraj (w Puszczy Solskiej) wynosi ponad 20 tys. ha, czyli prawie trzykrotnie więcej niż jest lasów w prywatnych rękach w całej RDLP w Zielonej Górze. Charakterystyczna jest też mozaika własnościowa lasów i stosunkowo duży udział drzewostanów na gruntach porolnych. Niestety, cechą lasów Lubelszczyzny jest także nasilony proceder kradzieży drewna. Ponad 1000 ujawnionych w 2005 r. wypadków kradzieży drewna o łącznej masie 2,5 tys. m sześć, stawia nas na niechlubnym drugim miejscu w kraju, zaraz po radomskiej RDLP. Wszystko to razem przekłada się na podwyższone koszty administracji i trudności w zarządzaniu i ochronie zasobów leśnych.
A jak wyglądają tutejsze drzewostany pod względem przyrodniczym?
Lasy Lubelszczyzny to ogromne bogactwo i zróżnicowanie przyrodnicze. Reprezentowane są tu wszystkie formy ochrony przyrody. Mamy 73 rezerwaty przyrody, 17 parków krajobrazowych, 16 obszarów chronionego krajobrazu, 1106 użytków ekologicznych, 352 pomniki przyrody, 12 obszarów specjalnej ochrony ptaków (OSO) Sieci Natura 2000 oraz 297 stref ochronnych zwierząt (ptaków, żółwia błotnego). W wymiarze gospodarczym skutkuje to wyłączeniem 4 tys. ha z wszelkiej ingerencji człowieka przez cały rok i 16 tys. ha w okresie lęgowym. To świadectwo służebnej roli LP na rzecz społeczeństwa i wyraz naszej świadomej postawy wobec przekazanego nam, leśnikom, w depozyt dziedzictwa przyrodniczego.
W opracowaniach klasyków ochrony lasu, Nunberga i Kohlera, lasy Lubelszczyzny uchodziły za odporne na zagrożenia, choć dzisiaj teza ta wyrażnie wymagałaby weryfikacji. Podobnie jak w całym kraju, obserwujemy zjawisko zamierania dębu (na ok. 9 tys. ha), jesionu (na 1 tys. ha), olszy (na 2 tys. ha) i brzozy (na 6 tys. ha). Towarzyszy temu wzmożona aktywność szkodników wtórnych: opiętka dwuplamkowego w wypadku dębów i przypłaszczka granatka w odniesieniu do sosny. Pojaw tego ostatniego przybrał postać gradacji i negatywnie wpływa na stan sanitarny lasu, co odnotowuję jako przykrą niespodziankę przy przejmowaniu dyrekcji od mojego poprzednika.
Pracował pan w tej dyrekcji przez kilkanaście lat wrócił do niej po kilkuletniej przerwie. Z jakimi problemami spotkał się pan, obejmując stanowisko dyrektora RDLP w Lublinie?
W momencie powołania mnie na stanowisko dyrektora RDLP w Lublinie (13 lutego br.) przesądzony był kształt planu finansowo-gospodarczego na rok bieżący. Nie jest to sytuacja komfortowa. Wiele decyzji finansowych podjętych przez mojego poprzednika muszę realizować ze względu na umowy podpisane przez niego nawet w ostatniej chwili urzędowania. Nie ukrywam, nie zawsze odpowiadają one mojej wizji funkcjonowania dyrekcji. Na przykład, w grudniu 2005 r. rozpoczęto kosztowną, nie do końca przemyślaną modernizację biura RDLP, a tuż po objęciu przeze mnie stanowiska przedłożono mi do podpisu kontrowersyjny i bardzo słabo umotywowany wniosek o umorzenie należności RDLP w wysokości ok. 190 tys. zł, dotyczący kontrowersyjnej i bardzo kosztownej modernizacji obiektu garażowo-warsztatowego z okresu wcześniejszej (w latach 1994 - 1997) kadencji mojego poprzednika, dyr. J. Okrucha. Jako zjawisko patologiczne oceniam korzystanie przez byłego dyrektora i jego zastępców z ryczałtu na lokalne jazdy samochodem (w wymiarze odpowiednio 1200, 1500 km i 1200 km). Takie praktyki, w moim głębokim przekonaniu, dowodzą zwykłego braku poczucia przyzwoitości.
Generalnie Lasy Państwowe są dobrze funkcjonującą organizacją o silnie zhierarchizowanej strukturze zarządzania, co z jednej strony pozwala na szybkie podejmowanie decyzji, z drugiej zaś sprzyja postawom zachowawczym czy wręcz serwilistycznym, a nierzadko prowadzi do nepotyzmu. Z takimi właśnie zjawiskami zetknąłem się również po objęciu stanowiska. Na przykład, w jednym z nadleśnictw były już nadleśniczy zatrudnił córkę i zięcia, który należał notabene do ścisłego kierownictwa.
Wyniki świeżo przeprowadzonej przez inspekcję Lasów Państwowych kontroli w RDLP i w nadleśnictwach wykazały najwięcej mankamentów w sferze sprawowania kontroli wewnętrznej oraz zabezpieczenia interesu skarbu państwa. Błędem było zlikwidowanie wydziału ochrony lasu, już choćby z racji narastania zjawisk patogennych oraz rosnącego znaczenia sfery przyrodniczej we współczesnym leśnictwie.
W protokole przekazania dyrekcji znalazły się niekiedy zaskakujące informacje, jak choćby taka, że w dalszym ciągu pozostaje w mocy decyzja ministra środowiska o zmianie przeznaczenia lasów w okolicach Białej Podlaskiej na cele inwestycyjne związane z rozbudową lotniska i towarzyszącej mu bogatej infrastruktury (chodzi o sławetną inwestycję-widmo tureckiego biznesmena Vahaba Toya z początku obecnej dekady). Przypomnę, że wylesieniom sprzeciwiali się Konrad Tomaszewski, ówczesny dyrektor generalny LP, oraz Adam Kornat, ówczesny dyrektor RDLP w Lublinie i nadleśniczy Paweł Ligaj, wspierani przez leśną "Solidarność". Lotniska międzynarodowego, jak też toru formuły I w Białej Podlaskiej nie ma, a ministerialna decyzja o wylesieniach, o dziwo, wciąż jest aktualna. Powinna być jak najszybciej uchylona. Stosowny wniosek w tej sprawie złożył już nadleśniczy Nadleśnictwa Biała Podlaska, poparty przez RDLP w Lublinie.
Ma pan opinię dyrektora, który nie boi się niepopularnych decyzji, również kadrowych...
Aby realizować zadania w strukturach organizacyjnych LP, trzeba dysponować odpowiednim zespołem ludzi. Wyznaję zasadę, że nie wystarczą tylko kompetencje merytoryczne - niezbędne są również zasady etyczne i moralne.
Instytucja "powołania na stanowisko", szeroko stosowana jako forma nawiązywania stosunku pracy w LP, pozwala na elastyczny dobór kadr. Mając na uwadze olbrzymi majątek LP powierzony leśnikom, szczególnie nadleśniczym, stawiane im wymagania muszą być wyjątkowo wysokie. Choć wzbudza to emocje, to ustawodawca dał dyrektorowi dość dużą swobodę działania w doborze osób tego szczebla zarządzania - w moim przekonaniu świadomie. W RDLP Lublin dokonują się takie zmiany, choć nie są one rewolucyjne i trzeba przyjąć to za rzecz naturalną. Stanowiska w LP nie są dożywotnie, a kierownicy jednostek muszą się liczyć z tym, że będą powoływani do różnych zadań na podstawie posiadanych predyspozycji i doświadczenia zawodowego. Jednak, w przeciwieństwie do mojego poprzednika, nie zamierzam wyrzucać pracowników Służby Leśnej na bruk (sam pozostawałem bez pracy dziewięć miesięcy). Obecnie odwoływani pracownicy otrzymują godne propozycje pracy. Z drugiej strony, nie zamierzam przejść do porządku dziennego nad nieprawościami minionego okresu, kiedy to wiele osób, bez wyrażnego merytorycznego uzasadnienia, zostało skrzywdzonych, zdegradowanych i zepchniętych na margines zawodowy. Wymaga to, nazywając rzecz po imieniu, zadośćuczynienia.
Jaką politykę gospodarczą realizuje pan w dyrekcji? Co sądzi pan o tzw. planie Majchrzaka, zmierzającym do parametryzacji wyników ekonomicznych poszczególnych jednostek LP, a przez to wyższej efektywności gospodarowania? Choć od powstania tego planu upłynęło sporo czasu, wciąż niczym bumerang powraca on w dyskusjach i nieodmiennie budzi spore emocje. Na ile, w pana opinii, zasady trwale zrównoważonej, wielofunkcyjnej gospodarki leśnej da się pogodzić z rachunkiem ekonomicznym?
Moje poglądy w tym zakresie są zbieżne z głoszonymi zarówno przez ministra środowiska, jak i dyrektora generalnego LP. Jeżeli wykonanie zadań gospodarczych i ochrona majątku skarbu państwa tego wymaga, należy dążyć do wzmacniania kadrowego leśnictw o zoptymalizowanej powierzchni poprzez zatrudnianie dostatecznej liczby podleśniczych. Taki model leśnictwa ma jeszcze tę zaletę, że gwarantuje płynny dobór i kształcenie kadr oraz tak potrzebną w LP wymianę pokoleniową. Zmiany, które obecnie następują w tej organizacji,wpisują się w proces przeobrażeń realizowanych w kraju pod hasłem naprawy państwa i solidarnej Polski.
Planowi Majchrzaka przyświecała idea: więcej ekonomii w LP...
W mojej ocenie, był on niczym innym, jak zawoalowaną formą walki politycznej. Poprzednie kierownictwo LP, sztucznie zaniżając wyniki ekonomiczno-finansowe jednostek w 2001 r., z jednej strony chciało pokazać nieudolność "solidarnościowej" ekipy w Lasach Państwowych, z drugiej zaś szukało wiarygodnego narzędzia do pozbycia się niewygodnych ludzi. To po to potrzebny był plan Majchrzaka, pozornie zobiektywizowana próba reorganizacji LP, sprowadzająca się do likwidacji wielu nadleśnictw i leśnictw oraz błędnych decyzji kadrowych, a co za tym idzie, krzywdy ludzkiej.
Na terenie RDLP w Lublinie zlikwidowano 44 leśnictwa. O krok od likwidacji znalazło się Nadleśnictwo Międzyrzec, które przetrwało tylko dzięki ogromnej determinacji nadleśniczego. Eksperymenty nie oszczędziły nawet historycznych leśnictw, takich jak np. Zembrzyce pod Lublinem, głęboko wpisanych w świadomość lublinian. Bulwersujące, że wybudowano tam wcześniej nową leśniczówkę, po to, by póżniej zlikwidować leśnictwo.
Lasy Państwowe wciąż jawią się jako ostatni łakomy kąsek do sprywatyzowania. Mówi się o tym w sposób mniej lub bardziej zawoalowany. Przeciwnicy zmian własnościowych ostrzegają, że prywatyzacja lasów w Polsce to początek ich końca. Jaka jest pańska opinia na ten temat?
W 2001 r. kiedy wnoszona była do Sejmu obywatelska inicjatywa ustawodawcza o zachowaniu narodowego charakteru strategicznych zasobów naturalnych kraju, byłem wiceprzewodniczącym Sekretariatu Zasobów Naturalnych Ochrony Środowiska i Leśnictwa NSZZ "Solidarność" przy Ministerstwie Środowiska i wraz z innymi leśnikami broniłem lasów przed prywatyzacyjnymi zakusami. Do dziś jestem zwolennikiem zachowania własnościowego status quo Lasów Państwowych.
Odrębna kwestia to zaspokajanie często słusznych roszczeń byłych właścicieli, którzy utracili majątek w wyniku nacjonalizacji. Nie powinny jednak one być rekompensowane w naturze.
Tylko silne Lasy Państwowe mogą zachować właściwy potencjał przyrodniczy oraz płynność finansową, zapewniającą realizację bieżących zadań wynikających z ustawy o lasach. Wielość ośrodków zarządzania oraz rozdrobnienie lasów może uczynić je podatnymi na działania dorażne i koniunkturalne, a w konsekwencji zagrozić obecnemu modelowi lasu wielofunkcyjnego, w którym coraz ważniejszą rolę odgrywają funkcje pozaprodukcyjne, społeczne.
Pielęgnujmy dorobek organizacyjny sięgający czasów Adama Loreta, pierwszego dyrektora Lasów Państwowych, w tym jedyny w swoim rodzaju system redystrybucji środków pomiędzy jednostkami organizacyjnymi LP w postaci Funduszu Leśnego. Jest to wszak urzeczywistnienie w realiach leśnych hasła solidarnej Polski.
Dziękuję za rozmowę.


Rozmawiał KRZYSZTOF FRONCZAK

 

powrót

WYDARZENIA

GALERIA

WAKACJE
W POLSKICH LASACH

2003 Copyright by  Lasy Państwowe - w Lublinie

osoba odpowiedzialna: Dyrektor Jan Kraczek