|

Od dwóch miesięcy jest dyrektorem Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie. Przez ostatnie 2 i pół roku był zastępcą dyrektora Biura Ochrony Środowiska Urzędu miasta stołecznego Warszawy; nie ukrywa swego podziwu i szacunku dla prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Po przerwie w pracy w Lasach, spowodowanej zwolnieniem , wrócił do swej rodzinnej Dyrekcji, gdzie przepracował 17 lat - ostatnio na stanowisku naczelnika Wydziału Ochrony Lasu. Z dr inż. Markiem Kamolą – rozmawia Małgorzata Kołodziejczyk. Czym jest dla Pana nominacja na stanowisko dyrektora RDLP w Lublinie? Marek Kamola: Propozycja objęcia tak odpowiedzialnego stanowiska pojawiła się w chwili, kiedy pełniłem funkcję zastępcy dyrektora Biura Ochrony Środowiska w Urzędzie miasta stołecznego Warszawy i pracowałem nad kilkoma ważnymi projektami, m.in. powołaniem jednostki organizacyjnej – Lasy Miejskie Warszawa. Nie ukrywam, że było to dla mnie zaskoczenie. Jednak wyszedłem z założenia, że jestem przede wszystkim leśnikiem, a propozycji Dyrektora Generalnego po prostu się nie odrzuca. Jest to kolejne wyzwanie w moim życiu i mam nadzieję, że nie zawiodę pokładanych we mnie oczekiwań; zarówno przez przełożonych jak i podwładnych. Swoją nominację traktuję w kategoriach służby Lasom Państwowym. Jakie priorytety będą Panu przyświecały w tej pracy? MK Ramy mojego działania określa ustawa o lasach i statut LP, a odpowiedzialność za powierzony majątek Skarbu Państwa, tj. lubelskie lasy państwowe, jest tu celem nadrzędnym. W 2001r, kiedy wnoszona była do Sejmu obywatelska inicjatywa ustawodawcza o zachowaniu narodowego charakteru strategicznych zasobów naturalnych kraju, byłem wiceprzewodniczacym Sekretariatu Zasobów Naturalnych Ochrony Środowiska i Leśnictwa NSZZ „Solidarność” i wraz z całym środowiskiem leśników broniłem lasów przed prywatyzacją i innymi przekształceniami organizacyjno – prawnymi. Do dziś jestem zwolennikiem zachowania „status quo” Lasów Państwowych, co nie znaczy, że nie należy wprowadzać zmian i unowocześniać form zarządzania nimi. Oczywiście las powinien być otwarty dla wszystkich, którzy chcą w nim odpoczywać i korzystać z jego zasobów w ramach porządku prawnego. Ważne też dla mnie będzie rozwijanie współpracy z samorządami, które nadzorują lasy prywatne, szczególnie w zakresie poprawy estetyki tych lasów. Jest tu wiele do zrobienia. Istotnym problemem w LP jest kwestia dostępu absolwentów leśnych szkół średnich i wyższych do zawodu. Niestety, miejsc pracy jest za mało w stosunku do potrzeb. Problem ten można łagodzić poprzez płynne przejścia na emeryturę i jasne kryteria naboru ludzi młodych do zawodu. Ważne jest poszerzenie kadry podleśniczych w kontekście wzmocnienia obsady leśnictw i startu zawodowego inżynierów – leśników. W Lasach Państwowych przy obsadzaniu stanowisk – według Ustawy o lasach – mamy „powołania” na dane stanowisko. Według tego niejako prawem dyrektora jest dobór współpracowników. Jakimi kryteriami kieruje się Pan w tym doborze? MK. Aby realizować zadania w strukturach organizacyjnych LP trzeba dobrać odpowiedni zespół ludzi. Nie wystarczą tylko kompetencje merytoryczne ale wręcz niezbędne są również walory etyczne i moralne. Osobiście cenię sobie takie cechy jak: uczciwość, lojalność, kreatywność i profesjonalizm. Instytucja „powołania”, szeroko stosowana jako forma nawiązywania stosunku pracy w LP, pozwala na elastyczny dobór kadr. Mając na uwadze olbrzymi majątek Skarbu Państwa powierzony leśnikom, szczególnie nadleśniczym, wymagania stawiane tym osobom muszą być wyjątkowo wysokie. Choć wzbudza to emocje, to ustawodawca dał dyrektorowi – w moim przekonaniu świadomie -dość dużą swobodę działania w doborze osób tego szczebla zarządzania. . W RDLP Lublin dokonują się takie zmiany, choć nie są one rewolucyjne i trzeba przyjąć to za rzecz naturalną. Funkcja nadleśniczego nie jest dożywotnia, a kierownicy jednostek muszą się liczyć z tym, że będą desygnowani w oparciu o posiadane predyspozycje i doświadczenie – do różnych zadań. W przeciwieństwie do mojego poprzednika nie zamierzam wyrzucać pracowników Służby Leśnej na bruk ( sam pozostawałem bez pracy 9 miesięcy). Obecnie odwoływani pracownicy otrzymują godne propozycje pracy. Czy są jakieś nieprawidłowości w zarządzaniu lubelskimi lasami, o których trzeba powiedzieć głośno? Co należy kontynuować? Co zmienić? MK. Jak każda sfera działalności człowieka tak i praca w Lasach Państwowych nie jest wolna od patologii. Jeśli mówimy o nieprawidłowościach, to zetknąłem się z przypadkami nepotyzmu, serwilizmu, mobbingu i czynienia z zakładu pracy przysłowiowego „prywatnego folwarku”. Mam wrażenie, że niektórzy kierownicy jednostek organizacyjnych nie zarządzają – tylko rządzą podwładnymi. Za szkodliwe uważam również pobieranie pensji w okresie wypowiedzenia zarówno u poprzedniego pracodawcy jak i nowego – w ramach tej samej organizacji LP. Za nieuprawnione uważam pobieranie przez dyrektora i jego zastępców ryczałtu na jazdy lokalne wymiarze obrębie miasta Lublina w wymiarze 1200 -1500 km tym bardziej, że jest to więcej niż mają nadleśniczowie, realizując zadania często na terenie nadleśnictw o dużym zasięgu terytorialnym. Takie postawy są odosobnione, ale się zdarzają. Zamierzam z tym walczyć i będę dokonywał zmian kadrowych w takich przypadkach. Pracownik Służby Leśnej – w myśl przepisów prawa powinien cieszyć się nienaganną opinią. Nie będę również tolerował przypadków nietrzeźwości na służbie. Na szczęście wysoki stopień zaufania społecznego do leśników świadczy jednak o tym, że przeważają zupełnie inne postawy. Trzeba natomiast kontynuować już istniejącą w RDLP Lublin współpracę z zagranicą ( Niemcy, Ukraina, Białoruś) ale też nie zaniedbywać kontaktów z lokalnymi społecznościami, bo leśnicy działają przecież na obszarach wiejskich. Liczymy na konstruktywną współpracę z samorządami i instytucjami pozarządowymi na polu ochrony przyrody i szeroko pojętym udostępnianiu lasu., czy też wspólnego pozyskiwania funduszy europejskich. Przez prawie trzy lata był Pan wicedyrektorem Biura Ochrony Środowiska Urzędu miasta stołecznego Warszawy. Czy doświadczenia z tego okresu pracy przeniesie Pan w jakiś sposób na kierowanie lubelską Dyrekcją Lasów? MK. Epizod „warszawski” dla mnie – leśnika był dużym wyzwaniem. Warszawa jako gmina na prawach powiatu z jej stołecznością jest wyjątkowa, nie tylko ze względu na wielkość ale złożoność problemów z zakresu ochrony środowiska. Bezpośrednio uczestniczyłem w wielu ważnych projektach, np. opracowanie Programu Ochrony Środowiska m.st. Warszawy, Planu Gospodarki Odpadami czy też stworzenia standardów utrzymania zieleni miejskiej. Została wydana książka „Warszawska przyroda. Obszary i obiekty chronione”, bardzo dobrze przyjęta przez warszawiaków. Dużym sukcesem i ewenementem w skali kraju było opracowanie w tym czasie uproszczonych planów urządzenia lasu dla niemal całej Warszawy. Te wszystkie doświadczenia „warszawskie” poszerzyły moje horyzonty również w sferze zarządzania. Kilkuletnia praca w samorządzie warszawskim pozwoliła mi na zachowanie dystansu do tego, co dzieje się w Lasach Państwowych. Wysokie standardy wprowadzone przez p. Lecha Kaczyńskiego – prezydenta Warszawy – chciałbym przenieść na grunt lubelski. Cieszę się również, że dzięki przychylności p. Mirosława Kochalskiego p.o prezydenta m.st Warszawy oraz p Andrzeja Matysiaka, dyrektora generalnego LP mogłem doprowadzić do końca ( jako przewodniczącemu jury) konkurs na koncepcję programowo – przestrzenną Wiślanego Parku Przyrodniczego w Warszawie Idea Parku bierze się z programu wyborczego prof. L. Kaczyńskiego, ówczesnego kandydata na urząd prezydenta m.st. Warszawy. W założeniach jest nowatorska i ma harmonijnie zespalać tkankę miasta z walorami przyrodniczymi Wisły. Uroczyste ogłoszenie wyników konkursu odbyło się 29 marca br i wpisane zostało w obchody Dnia Ziemi. Dziękuję serdecznie za rozmowę. |