|
Zofia Leszczyńska SZYDELSKI ROMUALD RYSZARD ps. Pawełek, kapral podchorąży (2 X 1944 r.), w konspiracji ZWZ-AK, następnie żołnierz oddziału leśnego AK „Jelenia" z obwodu chełmskiego oraz grupy Kedywu w Lublinie i oddziału partyzanckiego „Jemioły" ze zgrupowania OP 8.Pracownik Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie. Urodził się 7 II 1923 r. w Kisarykach na Wołyniu, s. Oktawiana i Marii z Bronowickich. Był uczniem szkoły ćwiczeń przy Państwowym Seminarium Nauczycielskim w Lublinie, a po jej ukończeniu w 1936 r. uczęszczał do Gimnazjum Handlowego im. Vetterów, gdzie w czerwcu 1939 r. został promowany do klasy IV. W okresie lat szkolnych należał do Związku Harcerstwa Polskiego, był także członkiem Sodalicji Mariańskiej szkół Vetterów. Z chwilą nastania okupacji niemieckiej przerwał naukę i podjął pracę, jako pomoc biurowa w firmie budowlanej W. Szczepański i S-ka. Później pracował w Lubelskiej Fabryce Wódek i Likierów, gdzie był zatrudniony jako inkasent. Już od listopada 1941 r. był związany z konspiracją ZWZ-AK. Przy końcu stycznia 1943 r. został przez Niemców przymusowo wcielony do Służby Budowlanej (Baudienst) i skierowany do placówki 6/400, mieszczącej się przy ul. Nowy Świat w Lublinie. Prowadzącej prace drogowe na linii kolejowej. W służbie budowlanej pod strażą przebywał do 4 X 1943 r., tj. do chwili zorganizowanej udanej ucieczki. Po której wyjechał na teren powiatu chełmskiego, gdzie początkowo ukrywał się na placówce AK, a następnie został skierowany do oddziału leśnego „Jelenia" pod dowództwem Piotra Jankowskiego, ps. Jeleń. Pod względem organizacyjnym oddział stanowił luźną grupę, nigdy nieliczącą jednocześnie więcej niż kilkunastu żołnierzy. Prawie wyłącznie byli to „spaleni”, ludzie zagrożeni lub poszukiwani przez Niemców. Była to typowa jednostka leśna. Posiadała kilka obozów m.in. w lesie pod Czułczycami oraz w matecznikach nadbużańskich, które co jakiś czas zmieniano, a oddział obozował w namiotach rozbijanych w bezpiecznych miejscach leśnych.. Wiosną 1944 r. po ośmiu miesiącach Romuald Szydelski powrócił z leśnego oddziału do Lublina, gdzie nawiązał kontakt z miejscową grupą Kedywu. Bierze wówczas udział w kilku akcjach tej grupy AK, m.in. w zamachu bombowym na stację paliw Wehrmachtu przy ul. Narutowicza, rekwizycji koni z firmy „Bacutil" oraz w zamachu na referenta działu chemicznego dystryktu Beckera. W maju 1944 r. został skierowany do oddziału partyzanckiego AK „Jemioły" pod dowództwem por. Czesława Rossińskiego, inżyniera leśnika, cichociemnego zrzuconego do kraju w nocy z 13 na 14 III 1943 r., początkowo działającego (pod pseudonimem „Kozioł) na terenie Inspektoratu Rejonowego „Radzyń”. Skąd w maju 1944 r. przeniesiony został do dyspozycji inspektora lubelskiego, i mianowany dowódcą III plutonu partyzanckiego zgrupowania OP 8., przyjmuje pseudonim „Jemioła”. Z tą jednostką partyzancką AK i jego dowódcą Romuald Szydelski był związany do końca. W składzie patrolu tej jednostki uczestniczył w głośnej akcji na grupę policji z ochrony więzienia na Zamku na ul. Grodzkiej. Był elewem skróconego kursu podchorążych. Po rozbrojeniu oddziału na Polanówce przez Sowietów powrócił do Lublina, gdzie wkrótce zaczął pracować, jako kierowca w Dyrekcji Lasów Państwowych. Warto zaznaczyć, że nie czuł się wówczas pewnie, bo składając podanie o zatrudnienie zmienił w nim rok urodzenia z 1923 na 1925 oraz miejsce urodzenia na miejscowość Łowicz. Jednocześnie z podjęciem pracy zaczął przygotowywać się do egzaminu maturalnego, zdał go w grudniu 1944 r. przed Państwową Komisją Egzaminacyjną w gimnazjum im. Vetterów. Dalej działał w konspiracji utrzymując ścisły kontakt ze swoim dowódcą z partyzantki – inż. Czesławem Rossińskim, zatrudnionym także w Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie. Romuald Szydelski „Pawełek” został aresztowany przez funkcjonariuszy UB w swoim domu, w nocy z 8 na 9 I 1945 r. Początkowo uwięziono go w areszcie WUBP przy ul. Krótkiej, a od 15 1 1945 r. przebywał w więzieniu na Zamku lubelskim. Przesłuchiwali go Józef Różański, Janusz Wołodko, Jerzy Siedlecki i Bronisław Szymański, oficerowie śledczy znani z tego, że podczas przesłuchań stosowali różne szykany i tortury. Szczególnie interesowały ich okoliczności zastrzelenia w listopadzie 1944 r. Hersza Blanka, konfidenta resortu, przybyłego do Lublina z Armią Czerwoną (podczas tej akcji Romuald Szydelski został ranny w rękę). Po zakończeniu śledztwa i sporządzeniu aktu oskarżenia Romuald Szydelski w dniach 6-9 IV 1945 r. stanął przed Wojskowym Sądem Okręgowym w Lublinie razem ze swoim dowódcą por. Czesławem Rossińskim ps. Jemiołą, mjr Janem Nawratem ps. Lucjan, szefem Kedywu w okręgu lubelskim, por. Bolesławem Mucharskim ps. Lekarz, dowódcą oddziału leśnego AK, kpt. Mieczysławem Szczepańskim ps. Dębina, cichociemnym, oraz kapralem podchorążym Tadeuszem Jamrozem ps. Zgrzyt, Mirosławem Grabowskim ps. Prawdzic, Tadeuszem Bujalskim ps. Sosna, Zbigniewem Barszczewskim ps. Miś, Witoldem Młyniakiem ps. Waldek i starszym strzelcem Eugeniuszem Jaroszyńskim ps.Ojciec. Podczas rozprawy przyznał się, że był członkiem Armii Krajowej, że uczestniczył na rozkaz komendy okręgu w wykonaniu wyroku na Blanka, oraz że brał udział w zebraniach, podczas których rozpatrywano ewentualne możliwości dokonania zamachu na przewodniczącego KRN i przewodniczącego PKWN. Odrzucił natomiast zarzut, że był członkiem grupy terrorystycznej i wyjaśnił, że do wojska nie zgłosił się z własnej woli, a nie w wyniku namowy swojego dowódcy Czesława Rossińskiego. Nie skorzystał z przysługującego mu prawa do „ostatniego słowa". Romuald Szydelski, podobnie jak 10 pozostałych oskarżonych żołnierzy AK, został skazany na karę śmierci. O ich losie zadecydowały ostatecznie podpisy Naczelnego Dowódcy WP gen. Michała Roli-Żymierskiego i przewodniczącego KRN Bolesława Bieruta. Zostali rozstrzelani w nocy 12 IV 1945 r., w piwnicach budynku administracyjnego Zamku lubelskiego. Jako pierwszy zginął por. Cz. Rossiński o godz.0.45, R. Szydelskiego rozstrzelano o godz. 1.10. Wszystkich 11 zamordowanych wówczas pogrzebano bezimiennie w niewiadomym miejscu na cmentarzu przy ul. Unickiej w Lublinie. Matka Romualda Szydelskiego - Maria Szydelska, która o wyroku na swojego syna dowiedziała się już w dniu jego wydania, jeszcze tego samego dnia napisała prośbę o łaskę do gen. Michała Roli-Żymierskiego. Pisała w niej m.in.: „Proszę wejść w rozpaczliwe położenie matki, która w swym synu - z powodu zapadłego wyroku - traci jedynaka, w którym tyle pokładała nadziei, którego z taką starannością i pieczołowitością wychowywała. Czyż na to cierpiał on i ukrywał się od Niemców przez długie miesiące w chłodzie i o głodzie, aby miał ginąć w wolnej, demokratycznej Polsce?" Odpowiedzi nie otrzymała. Wyrok, który zapadł w 1945 r. został uchylony dopiero w dniu 11 V 1990 r. przez Sąd Najwyższy w Warszawie. Źródła: CAW, 306/55/2743; R. T. Kosior-Załuska, Materiały dotyczące brata Romualda Szyderskiego; Straceni na Zamku lubelskim, Dokumenty procesu 11 żołnierzy AK (kwiecień 1945, opracowała Z. Leszczyńska, Lublin 1995; Z. Leszczyńska, Ginę za to co najgłębiej człowiek ukochać może, Skazani na karę śmierci przez sądy wojskowe na Zamku lubelskim (1944-1945), Lublin 1998; M. Kielasiński, Raport o zabijaniu, Lublin 1997. |