Aktualności Aktualności

Wrześniowy raport grzybowy

Ubiegły rok był dla grzybiarzy rekordowym pod względem zbiorów. Ci, którzy liczyli na podobny urodzaj w tym roku, jak na razie muszą obejść się smakiem.

Pierwsze grzyby pojawiają się w lasach wiosną, już na przełomie kwietnia i maja. Najlepszą porą na grzybobranie jest jednak okres od połowy lata do jesieni, ale tegoroczna aura nie była dla grzybiarzy zbyt łaskawa. Wyjątkowo suche lato i utrzymujące się przez dłuższy czas wysokie temperatury nie sprzyjały rozwojowi grzybów, nie wspominając o masowym wysypie najpopularniejszych gatunków. 

Jak dotychczas, tegoroczne zbiory nie były oszałamiające. W zeszłym roku grzybiarzy można było spotkać na każdym kroku, zarówno w lasach, jak i przy ruchliwych trasach. Tego lata było ich do tej pory znacznie mniej. Lubelscy leśnicy podkreślają zgodnie, że to z pewnością pokłosie sierpniowych upałów, które doprowadziły do „klęski grzybowego urodzaju”.

W przeciwieństwie do minionego roku, praktycznie na terenie całej lubelskiej dyrekcji nie było wysypu najbardziej pożądanych przez grzybiarzy borowików.
Pod koniec lipca odnotowaliśmy kilkudniowy urodzaj borowika, ale jego skali nie można porównywać do tej z zeszłego roku. Trzeba przyznać, że sierpień był dla grzybiarzy miesiącem posuchy – mówi inżynier nadzoru w Nadleśnictwie Zwierzyniec, Piotr Szewczuk.

Dużych ilości „prawdziwków” próżno było szukać także w innych częściach lubelskiej dyrekcji, m.in. w lasach nadleśnictw Józefów, Kraśnik, Lubartów, Strzelce czy Biała Podlaska. Leśnicy ostatniego z nich zaobserwowali pod koniec lipca niewielki wysyp pieprzników jadalnych i koźlarzy.

Grzybiarze liczą na poprawę sytuacji we wrześniu. Przed rokiem największy wysyp grzybów zanotowano właśnie w tym miesiącu. O powtórkę z zeszłego roku będzie na pewno trudno, ale kilka deszczowych dni może poprawić zarówno warunki w naszych lasach, jak i humory amatorów grzybobrania.

Wrzesień to czas czubajki kani, której jadalną częścią są kapelusze osiągające nawet 35 cm średnicy. Niestety zdarzają się przypadki pomylenia kani z muchomorem sromotnikowym, dlatego przed jej zebraniem należy dokładnie upewnić się czy na pewno jest to gatunek jadalny. Z końcem września w lasach pojawi się opieńka miodowa, jednak leśnicy nie cieszą się na jej widok.
Opieńka wywołuje u zaatakowanych drzew chorobę o nazwie opieńkowa zgnilizna korzeni, która prowadzi do obumarcia drzewa i powoduje białą zgniliznę drewna. Objawy zakażenia pojawiają się w koronach drzew. Po widocznych odbarwieniach liści, stopniowym zmniejszenie wzrostu i zamieraniu gałęzi następuje śmierć zaatakowanego drzewa – tłumaczy specjalista SL w Nadleśnictwie Biała Podlaska, Anna Sawicka.